Prasa « 

"Indialucia" - fenomenalny, międzynarodowy projekt, sensacyjny pomost rzucony między flamenco a muzyką hinduską.

Tomasz Janas. Gazeta Wyborcza, 13 czerwca 2008

Znalezienie rzadkich pereł w muzyce indyjskiej czy flamenco nie jest łatwe. Po wysłuchaniu tej płyty dotknęło mnie muzyczne objawienie. Indialucia jest niemal idealną i czystą symbiozą między flamenco fusion i muzyką indyjską. Album jest fascynujący w każdym dźwięku, jest to produkt niezwykłej pracy, gdzie każdy kawałek, czasem bardziej indyjski, czasem bardziej hiszpański, jest wynikiem ogromnego przygotowania muzycznego i kreatywności. W skrócie, płyta wywołać może zachwyt wszystkich miłośników świata muzyki, fusion, lounge, indyjskiej i flamenco.

Gilles Probst, Inde a Paris, 10 czerwca 2008


Indialucía - solidne studium muzycznych struktur tych dwóch wielkich światów muzycznych. To bardzo rygorystyczne i piękne dzieło, które zabiera nas w podróż, przenosi w inny wymiar i ekscytuje.

Monica Rubio, B!ritmos, marzec 2008

Michał Czachowski polski gitarzysta flamenco jest wspaniałym muzykiem z pasjonującą i pełną artyzmu zdolnością do łączenia i szukania idealnego balansu w rytmach i nastrojach pomiędzy światem klasycznej muzyki indyjskiej i współczesnego flamenco.

Times of Oman, luty 2008

Dziewięć utworów pełnych uroku i rytmu stanowią lekturę bardzo wyszukaną ale niezwykle oryginalną. Muzyka zawiera rytmy flamenco, które okraszone aromatem indyjskiej ragi w rezultacie dają słuchaczowi dźwięki zaklęte i bardzo żywe rytmicznie dając wspomnienie dawnych, głębokich korzeni o orientalnym pochodzeniu. Kawał dobrej muzyki i znakomitych artystów.

Antonio Valentin, Alma100, listopad 2006

Ten album bez wątpienia należy do tych przekazów artystycznych, które tworzą niepowtarzalnie spójną całość nie tylko na poziomie melodii, ale przede wszystkim treści. Świadczy o tym przede wszystkim zachodzący na każdym poziomie kompozycji dialog, którego świadectwo zawarte zostało już w pierwszych dźwiękach rozpoczynającej płytę rumby. (...) Nad "Indialucią" unosi się duch dalekiej i zapomnianej przeszłości, klimat suchych piasków i palącego słońca, wzbogacony o wyjątkowo ekspresyjne akcenty rytmiczne i melodyczne, zdradzając tym samym niezwykły temperament drzemiący w kulturze flamenco.

Łukasz Szymański, G-Punkt, 8 września 2007


Każdy dźwięk i puls na tym albumie jest portalem do źródła, które jest większe niż my sami. Pomysł połączenia kultur bez tracenia ich indywidualności, a raczej jeszcze wydatniej podkreślając ich różnorodność jest prawdopodobnie pewnego rodzaju odpowiedzią na problemy współczesnego świata.

Ten album muszą mieć wszyscy poeci, artyści, muzycy i marzyciele. Wsłuchaj się w ten album, zamknij oczy i wyobraź sobie nową przyszłość przepełnioną bezwarunkowa miłością, harmonia i radością.

Michael R. Mollura, La Yoga, maj 2007

Robiąca ogromne wrażenie fuzja gitary z tradycyjnymi instrumentami indyjskimi. Amalgamat wokalnych i perkusyjnych dźwieków, który daje w rezultacie radosne uniesienie rytualne, niczym swego rodzaju ceremonia religijna albo wielka, cygańska fiesta. Ten album jest pełny melodii, które hipnotyzują słuchacza jakby był wężem podążającym za czarem swego zaklinacza. To wielka płyta.

Cuerdas y Cajas, 30 kwiecień 2007

Indialucia rozpoczyna jego międzykulturowe połączenie już od pierwszych dźwięków gitary i wokalnych popisów rytmicznych. Album ten wnosi do tej etnicznej konwersacji płynną wirtuozerię ogromną energię, a ja będę wracać do tej muzyki jeszcze wiele, wiele razy.

Scott Allan Stevens, Spin the Globe, kwiecień 2007

Ten album będzie otwierać umysły zarówno miłośników flamenco i muzyki indyjskiej z jego fascynującą i pełną artyzmu zdolnością do łączenia obu tych stylów.

Spectre Music, marzec 2007

Indialucia jest mistrzowską fuzją Muzyki Indyjskiej i Flamenco. Gorące rytmy i intrygujące melodie tańczą ze sobą kreując całkowicie unikalne brzmienie, które jest zawarte w energii i umiejętnościach tych doskonałych muzyków.

Rasa Music, February 2007

Oczywistym jest, że po usłyszeniu pierwszych dźwięków tego albumu będzie to wyjątkowe doświadczenie muzyczne. Kompozytor i producent Michał Czachowski urzeczywistnił ten przełomowy projekt znajdując idealny balans między rytmem i nastrojem obu światów muzyki flamenco i klasycznej indyjskiej. Efekt końcowy podnosi na duchu i pobudza emocje. Rytmiczna salwa akordów gitary flamenco jest doskonale zrównoważona z delikatnością i duchowością muzyki wypływającej z sitaru i indyjskiego śpiewu. Zachowanie esencji obu odległych kultur w tej jednej formie muzycznej jest znakomitym polem do uwydatnienia podobieństw i kontrastów tych stylów.

Donna D'Cruz, luty 2007

Jedno z najlepszych projektów muzycznych na tej małej planecie.

Vajrayana - Yogacara Network, 28 stycznia 2007

Polski gitarzysta flamenco Michał Czachowski i indyjski sitarzysta Avaneendra Sheolikar w albumie Indialucia zjednoczyli rytmiczne esencje obu kultur.

Büchergilde Magazin, styczeń 2007

Małżeństwo sitaru i flamenco z widocznymi korzeniami historycznymi. Płyta bardzo dobra i jakość świetna.

Canal Social, Fátima Villanueva, grudzień 2006

Artyści swoją muzyką oraz niepokojącymi dźwiękami strun i rytmów rozpalili widownię. Nie muszę dodawać, że publiczność pozostała oczarowana.

Sangeetha Unnithan, The New Indian Express, 22 grudnia 2006

Bardzo cenna produkcja łącząca kultury, efektowne wykonanie. Prawdopodobnie najciekawsza pozycja tego typu projektów muzycznych.

Ken Hunt, fRoots, listopad 2006

Indialucia - fascynujące połączenie flamenco i muzyki indyjskiej.

Warsaw Voice, 30 sierpnia 2006

Kiedy muzycy mają praktyczne i wysokie doświadczenie oraz potrafią odnaleźć podobieństwa we własnych korzeniach, wtedy powstaje szansa, że miejsce ich spotkania staje się magiczne.(...)Wszystkie nagrane utwory powstały na bazie idei eksplorowania podobieństw, które w efekcie stały się zręczną kombinacją i dały energetyzujący rezultat. Jest to prawdopodobnie jedna z najrzadszych i najpoważniejszych poszukiwań idealnego połączenia między tymi dwoma muzycznymi światami. Bardzo dobra!!

Gerald Van Waes, Radio Centraal, Belgia, Sierpień 2006

Flamenco and Indian musicians, alongside jazz performers, blend their knowledge in a performance that is laden with rhythm and virtuosity. Fusion from the top drawer which causes one's feet to dance on their own.

Es Flamenco, sierpień 2006

Zespół gitarzysty Michała Czachowskiego w sposób mistrzowski pokazał, jak wiele łączy flamenco i muzykę hinduską.

Gazeta Wyborcza - Rafał Zieliński, 7 sierpnia 2006

Połączenie sił zaowocowało niepowtarzalnym wieczorem muzycznym w Aquarium. Koncert Indialucia zgromadził licznych widzów. Dla ostatnich zabrakło miejsc siedzących.

"Indialucia" była prawdziwym odkryciem. Nie da się bowiem zaprzeczyć, że temperament muzyki hiszpańskiej w połączeniu z łamanym, indyjskim metrum dało zadziwiające efekty.

To, co oprócz muzyki ujęło mnie najbardziej w czasie piątkowego wieczoru w Aquarium to atmosfera koncertu. Pełen luz i spontan. Zaproszeni muzycy udowodnili, że poważny i odkrywczy projekt muzyczny, jakim jest bez wątpienia "Indialucia" nie musi być grany i podawany w otoczce bufonowatej powagi. Równie dobrze tak jak to miało miejsce można się dobrze bawić grając muzykę, a ta nie traci niczego ze swojego piękna i oryginalności.

Bespress, lipiec 2006

Michał Czachowski, uznany gitarzysta, miłośnik muzyki indyjskiej i flamenco, zrealizował swoją wizję połączenia tych dwóch odległych kultur, która powstała podczas jego muzycznych podróży do Indii i Hiszpanii. Nagranie zarejestrowane na płycie "Indialucia" wzbudza najwspanialsze wspomnienia kultu "Bliskich spotkań trzeciego stopnia", i chyba nawet w większym stopniu niż niezapomniane pieśni Shakti jam.

Włodzimierz Kleszcz - Polskie Radio Pr I, czerwiec 2006

Międzynarodowy skład "okiełznany" przez Michała czyni na płycie cuda. Ten, kto lubi McLaughlina i jego orkiestrę czy Al Di Meolę odnajdzie się w tym świecie znakomicie.

Znakomicie balansując między wschodnią duchowością, oddechem, relaksem a zachodnim ognistym graniem proponuje Michał flamenco 21 wieku. Z pewnością ta płyta zostanie zauważona na świecie i ciężko będzie się do niej nie odnieść kolejnym twórcom wytyczającym szlaki nowej sztuki. Podziwiam Michała, że mieszkając obecnie w Polsce, tak daleko od jakiegokolwiek centrum kulturowego potrafił się włączyć i to tak znacząco w dialog między kulturowy.

Wojciech Ossowski - Polskie Radio pr. II, czerwiec 2005


Fuzja, która połączyła korzenie flamenco i muzykę indyjską. Album, który nie mógłby być piękniejszy, Indialucia. Z tej mistrzowskiej współpracy zrodziła się wraz z rytmem, melodią i śpiewem muzyka rytualna, naładowana energią flamenco jak hiszpańskiej fiesty. Jak gdyby nigdy nie istniały osobno te dwa style. (...)Indialucia to wyjątkowo znakomity album. Pełna energii i równocześnie uspokajająca fuzja chyba nie mogłaby być lepsza.

Anne Sophie Haack - Voice of Culture, Czerwiec 2006

Zostało już wiele napisane o indyjskich korzeniach w muzyce cygańskiej i flamenco. Nigdy wcześniej ta fascynująca historia nie była opowiedziana, wyjaśniona i ukazana w tak przekonywujacy i piękny sposób jak na Indialucia

Florian von Hoyer - Galileo Music, czerwiec 2006

Dziś flamenco ciągle rozwija się i ewoluuje za sprawą takich gwiazd, jak między innymi Estrella Morente i Diego el Cigala oraz weteranów jak Enrique Morente i Paco de Lucia zdobywając międzynarodowe uznanie, podczas gdy eksperymentalne grupy fuzyjne takie jak Ojos de Brujo i Indialucia rozszerzają granice tej muzyki.

Tom Pryor - National Geographic, maj 2006

Wydanie takiej płyty jest wydarzeniem niecodziennym nie tylko na polskiej scenie muzyki folkowej, ale też bardzo ciekawym wkładem w gatunek, który zwykło się nazywać "muzyką świata". Połączenie muzyki indyjskiej z brzmieniami flamenco, to jak blake'owski mariaż piekła z niebem. Spokojne, czasem niemal majestatyczne brzmienia Wschodu łączą się w jedno z temperamentem i ogniem gorącej Hiszpanii. A przecież to nie jedyne inspiracje, które znajdują się na płycie. Kompozycją w doskonały sposób oddającą ducha projektu "Indialucia" jest tytułowa suita, która słuchaczowi pozwala zetknąć się z tak różnymi, a jednocześnie tak doskonale współbrzmiącymi dźwiękami. Michałowi Czachowskiemu dobrze znane są muzyczne obszary jego działania. Zastanawia, że tego typu projekt powstał akurat w Polsce. Jeszcze bardziej zaskakujący jest fakt, że dzięki pomocy muzyków z Hiszpanii, Indii i Polski udało się ten krążek w tak precyzyjny sposób zrealizować. Myślę, że ta płyta może się stać niezłą wizytówką polskiej sceny folkowej za granicą. Na całym świecie gra się teraz multikulturowo, a ten projekt ma sporą szansę zaistnieć w szerszej świadomości.

Rafał Chojnacki - Gadki z Chatki, maj 2006

Słuchając całego albumu znajdziemy to, co najlepsze w muzyce flamenco i indyjskiej zagrane na wielu charakterystycznych dla tych kultur instrumentach. Wszystko zróżnicowane rytmicznie i nastrojowo. Poważne i głębokie oraz zabawne i ogniste. Indialucia jest albumem o bardzo dużej sile artystycznej. Czachowski z pewnością pozostawił trwały ślad nie tylko w gitarowej, ale i w światowej muzyce etnicznej. Stworzył album, który inspiruje, wzrusza, zachwyca i przede wszystkim odkrywa przed słuchaczem zupełnie nowy, bardzo tajemniczy i egzotyczny pejzaż muzyczny.

Dariusz Domański - Top Guitar, maj 2006

Występ projektu Indialucia, to wspaniałe widowisko z cyklu "Wspólnota Korzeni". Wybierając dwa typy muzyki z krańców Indoeuropy Michał Czachowski i współtworzący zespół muzycy przypomnieli prosty fakt z dziedziny etnologii, że flamenco to muzyka andaluzyjskich Cyganów, a naród ten przywędrował do Europy właśnie z Indii, a więc uwagi o kalaniu świętości jednej czy drugiej muzyki, od której wychodzili artyści, świadczą jedynie o ignorancji mówiących tego typu rzeczy ludzi. Gitara Michała Czachowskiego i sitar Avaneendry Sheolikara przeplatały się ze sobą w sposób tak płynny, że tworzyły spójną całość. Tego, w jaki sposób gość z Indii grał na sitarze chyba nie jestem w stanie oddać słowami. Melodie o rozpiętości od niemalże medytacyjnych po niemal szalone, ale też zawsze klimatyczne szarże i solówki. Występ był naprawdę magiczny.

Matt Seroka - Heavy Motyl, kwiecień 2006

Już od pierwszych taktów wiadomo było, że to będzie niezwykła płyta. Połączenie flamenco, muzyki hinduskiej z odrobiną jazzu, które na pierwszy rzut oka i ucha wydawało się karkołomne po głębszym wczuciu się muzykę okazało się sensowne i wręcz nadzwyczaj jasne i przejrzyste. "Indalucia" jest to głęboko przemyślana, muzyczno-historyczna i mistyczna podróż. Wielkie brawa dla Michała Czachowskiego za ten pomysł, wielkie brawa za sensowne i przemyślane łączenie styli, wielkie brawa za zaangażowanie do tej płyty oryginalnych, muzyków etnicznych.

V.Ziutek - Gaz-Eta, kwiecień 2006

Wspólna gra dziewiętnastu wirtuozów dała imponujący, spektakularny, zapierający dech w piersiach rezultat. Taka re-synteza działa piorunująco - gitara flamenco, cajón, flet poprzeczny, bas oraz różnorodność indyjskich instrumentów muzycznych - to wszystko, za jednym zamachem tworzy muzyczną jedność. Piękne, podchwytliwe, momentami wpadające w ucho melodie tworzą wstęp do bardziej złożonych a zarazem prostych działań muzycznych. Istna indyjsko - andaluzyjska fiesta dla uszu.

Tomas Kraus - Akustik Guitarre, marzec 2006

"Indialucia" to krążek prawdziwie niezwykły. Połączenie flamenco z inspiracjami hinduskimi to zdarzenie jedyne w swoim rodzaju. Nie zamyka się ono na poziomie gadżetu, pustego gestu. Jest spójnym, zamkniętym pomysłem, w którym intelekt nadąża za duchem, a techniczne umiejętności nie pozbawiają artystów wyobraźni i pokory. Dzięki temu otrzymujemy dzieło szczególnej urody, które jest odnajdywaniem nici łączących flamenco i muzykę z Indii. W eksplorowaniu hinduskiej tradycji i przerabianiu jej na "swoje" dźwięki Czachowski dorównuje pomysłowością i jakością członkom legendarnego Kronos Quartet.

Tomasz Janas - Gadki z Chatki, marzec 2006

Ambitny projekt nurtu fusion, autorstwa polskiego gitarzysty flamenco Michała Czachowskiego oraz sitarzysty Avaneendra Sheolikar. (...) Trafnie i ze wzajemnym szacunkiem przeplata się tutaj muzyka hiszpańska z indyjską.

Folker, luty 2006

Piękne dźwięki dla duszy. I owszem, muzycy poprzez wspólna grę poruszają się pomiędzy hiszpańską i indyjska muzyką. Hindus przychodzi z starem, tablą i sekcją smyczkową, Hiszpan z gitarą flamenco, fletem, basem i pianinem. Wspólna gra ma sens, bo łączą ich korzenie. (...) Na tych nagraniach miesza się indyjski i hiszpański śpiew, miesza się flamenco z rytmem i dźwiękami sitaru. W taki sposób, jakiego człowiek wcześniej nigdy nie miał okazji usłyszeć. Styl zespołu jest bardzo zwarty. Utwory są urozmaicone i na szczęście krótkie, melodyjne i niepretensjonalne. Obszerna książeczka przedstawia każdego z muzyków i prowadzi nas przez historię muzyki indyjsko - hiszpańskiej. Bardzo ładne!

Adrian Wolfen - Jazzthetic, luty 2006

I kolejna, bardzo udana mieszanka odmiennych kultur. Na płycie "Indialucia" znajdujemy niesamowicie trafne połączenie andaluzyjskiej i indyjskiej muzyki To żaden cud, bowiem twórca pochodzi z Polski a to ostatecznie leży w połowie drogi. Michał Czachowski urodzony w 1974 roku w rodzinie wielbicieli muzyki flamenco, w latach 90-tych całkowicie poświęcił się gitarze flamenco. Aż w końcu wyjechał do Indii gdzie doskonalił swoje umiejętności gry na sitarze. I właśnie rezultatem tego jest płyta, która powstawała w Indiach i Hiszpanii pomiędzy 1999 a 2004 rokiem. Ragi i bulerie przenikają się wzajemnie. Różne style flamenco w połączeniu z indyjskim śpiewem, który wspomaga sitar lub tabla. Pięknie zaaranżowana płyta pełna fascynującej fuzji.

Oliver Farke - Anda, luty 2006

(...)Już dawno nie natknąłem się na tak wyczerpujące, a jednocześnie przystępne omówienie tła kulturowego i rzeczową analizę poszczególnych utworów. Duże brawa dla autora i spiritus movens całego przedsięwzięcia - Michała Czachowskiego. A sama muzyka? To wręcz mieszanka wybuchowa. Przede wszystkim ze względu na feerię egzotycznych rytmów, o jakich nawet nie śniło się twórcom muzyki europejskiej, skupionych na doskonaleniu harmoniki. Rytm jest tu nie tylko czynnikiem sprawczym i strukturą, na której opierają się utwory. Bywa też jedynym składnikiem kompozycji, tak jak w porywającym "Taliquete" na głos i instrumenty perkusyjne. Rozrzut stylistyczny jest olbrzymi: mamy kompozycje łatwe i przyjemne w odbiorze jak "Mohabbat Ka Khazana", zapierające dech w piersiach popisy wokalne i transowe rytmy, jak też wymagającą od słuchacza nieco skupienia, kunsztowną ragę. Umiejętności instrumentalistów budzą najgłębszy podziw, zwłaszcza jeśli uświadomimy sobie, że mamy do czynienia z muzyką w przeważającej mierze improwizowaną. Jedyny zabieg stylistyczny, który nasuwa wątpliwości, to dodanie kwartetu smyczkowego w utworze "Nagpur". Poza tym - rewelacja.

Bartosz Luboń - HiFi i Muzyka, luty 2006


Płyta "Indialucia" płynie na fali fascynacji, wzmocnionej trochę Bollywoodem i zawsze silnym zainteresowaniem muzyką latynoską. Hindusko-hiszpańskie etno zmierza nieco w stronę popu, ale dzięki zaproszonym do nagrania hinduskim i hiszpańskim muzykom tudzież bardzo sprawnemu Czachowskiemu nie mamy wrażenia, iż byśmy obcowali z jakimś muzycznym ersatzem. Słucha się bowiem świetnie, a jak kto chce, może przy tym nawet zatańczyć. Gorąco polecam!

Mirosław Pęczak - Polityka, luty 2006

Płyta Indialucia była całkowicie zdumiewającą niespodzianką dla mnie. Podczas gdy flamencowskie produkcje w Hiszpanii drepczą w kółko ciągle w tym samym punkcie bez wyjścia, przekształcając tę sztukę przewidywalnymi formułami. Oryginalność tego projektu była jak podmuch świeżością dźwięku dla moich uszu przesyconych już wyczerpanymi pomysłami dotychczasowych projektów.

Norberto Torres Cortes - El Olivo, styczeń 2006

Czachowskiemu niezwykle trafnie udalo sie polaczyc muzykę andaluzyjską i indyjską, wszystko to przenika sie w bardzo naturalny sposób.

John Hoyer Nielsen - Radio Danske, 22 styczeń 2006

Gitarzysta Michał Czachowski i Avaneedra Sheolikar grający na sitarze, obaj świetni soliści, stanowili siłę sprawczą tego projektu. Skomplikowane metrum i luźne dźwięki muzyki indyjskiej pięknie wtapiają się w żywotne, pełne temperamentu flamenco, a pośrodku pozostaje jeszcze wystarczająco przestrzeni na swingujący fortepian. Tempo i nastrój sięgają od ognistych rytmów po liryczne marzenia. Muzyczne spotkanie wschodu z zachodem, dalekie od klasycznej stanowczości (i nieśmiałości) wczesnych eksperymentów Ravi'ego Shankara i Yehudi Menuhina, i równie odległe od płytkiej muzyki filmowej Bollywood. Indialucia to mnóstwo świetnej zabawy na najwyższym poziomie.

Global Mojo, styczeń 2006

"... hiszpańskie, znajome rytmy współbrzmią z indyjską muzyką i z towarzyszeniem tradycyjnych instrumentów indyjskich, jakby oba światy nigdy się nie rozstawały i nie miały za sobą pięciu wieków rozłąki."

Jolanta Pierończyk - Tyski Magazyn Kulturalny, grudzień 2005

Jako kulminacja pięcioletniej współpracy oraz badania obszarów i - zapewne - korzeni wspólnych dla flamenco i muzyki indyjskiej, nagranie stanowi najlepsze do tej pory połączenie tych dwóch kultur muzycznych. Głównymi instrumentami są gitara i sitar, tabla i cajon. Zarówno utwory te bardziej rytmiczne, jak i te wolniejsze, o bardziej rzewnym charakterze, brzmią naturalnie dla obu tych kultur muzycznych, podkreślając niezwykłe pokrewieństwo istniejące pomiędzy nimi.

Flamenco Connection, listopad 2005

Ten fascynujący projekt poświęcony jest nie tak odległym związkom północnoindyjskiej muzyki klasycznej z hiszpańska tradycją flamenco. Album ten, zarejestrowany w latach 1999-2004 w Indiach i Hiszpanii, był płaszczyzną spotkania uznanych muzyków reprezentujących obie te tradycje: gitarzysty Michała Czachowskiego, Avaneedry Sheolikara grającego na sitarze, tablisty Sandesha Popatkara oraz Pierluki Pineroli grającego na cajonie. W efekcie powstał mistrzowski melanż dynamicznej perkusji, majestatycznego burdonu charakterystycznego dla ragi, akcentowania w stylu flamenco i imponujących improwizacji wokalnych.

Tom Pryor - Global Rhythm, grudzień 2005

(...) Nigdy bym się nie spodziewał, że zarówno instrumenty, jak i brzmienia mogą się tak doskonale przeplatać. A wszystko to powstało w głowie Polaka, człowieka zakochanego w muzyce. Jeśli posłuchacie utworów takich, jak "Nagpur" czy "Mohabbat Ka Khazana", by usłyszeć zarówno pasję, jak i bardzo dobry warsztat muzyków. (...) Jednak najwięcej ciekawostek zawiera jednak rozbudowana suita tytułowa.
Album jest rewelacyjny, nadaje się zarówno do intensywnego słuchania, jak i do puszczania w tle. Nawet jeśli znamy już całą płytę, to wciąż możemy na niej odkryć coś nowego.


Rafał Chojnacki - Folkowa, listopad 2005


Zderzenie hiszpańskiego flamenco z indyjskimi ragami pod polskim przewodem. Kaskaderka? Tylko pozornie. Flamenco stworzyli andaluzyjscy Romowie, przybysze z Indii. Mimo wszelkich różnic łatwo usłyszeć to, co wspólne: swobodę w kształtowaniu muzycznej formy, ekspresję w wyrażaniu emocji, silny pierwiastek duchowy. A że polska mentalność świetnie rozumie takie podejście do sztuki, Michał Czachowski, nasz najlepszy gitarzysta flamenco, a zarazem znawca muzyki indyjskiej, z dużym wyczuciem odegrał rolę moderatora i lidera. To, że Hiszpanie, Polacy i Hindusi brzmią tu jakby zawsze grali razem, jest głównie jego zasługą.

Olaf Szewczyk - Ozon, 13 października 2005

Płyta Indialucia Michała Czachowskiego to dzieło w zamyśle i w wykonaniu dość brawurowe. Czachowski jest gitarowo-flamencowym mistrzem (...). Z tej fascynacji tradycyjną muzyką indyjską oraz z połączenia jej ze światem flamenco powstała niezwykle żywiołowa i zaskakująca płyta nie tylko w sensie muzycznym, ale i kulturowym oraz czysto poznawczym. Do tego wszystkiego w płytowej książeczce Czachowski umieścił bardzo ciekawe intro historyczne.

Marek Włodarski - Lampa, październik 2005

Rzadko zdarzają się polskie albumy, którymi można by się chwalić na całym świecie. "Indialucia" to jeden z nich. Przynosi finezyjną porcję world music łączącej flamenco i muzykę hinduską. Pomysł na tę płytę tylko pozornie jest karkołomny. Cyganie, którzy w kulturowym tyglu dawnej Hiszpanii współtworzyli flamenco byli wszak potomkami ludów przybyłych do Europy z północno-zachodnich Indii. Ten historyczny fakt był inspiracją dla całkiem nowoczesnego projektu gitarzysty Michała Czachowskiego. Czachowski od lat związany z muzyką flamenco, uznawany jest za najlepszego polskiego gitarzystę tej stylistyki, a podczas pobytu w Indiach uczył się też gry na sitarze. W latach 1999 - 2004 pomiędzy Indiami a Hiszpanią, z udziałem tamtejszych muzyków nagrywał album "Indialucia". Podstawowy skład zespołu to kwintet, gdzie hinduski wokal, tabla i sitar spotykają się z hiszpańskimi instrumentami perkusyjnymi i gitarą flamenco. We wkładce do płyty znaleźć można komentarze do poszczególnych tematów opisujące obecne w nich kulturowe spotkania. O kształcie całość decyduje fakt, iż zarówno we flamenco, jak i muzyce hinduskiej, najistotniejszym, bazowym elementem jest rytm. Siła tej płyty bierze się ze sposobu w jaki Czachowski poprowadził swój zespół. Udało się bowiem ominąć wszelkie mielizny czyhające na projekty będące wielokulturową fuzją. Muzyce z "Indialucii" równie daleko do sztywnego konceptualizmu, jak i do plastikowej kokieterii. Średnia wieku zespołu wynosi około 30., muzycy mają pewne zaplecze tradycyjnych technik, ale też łatwość korzystania z nich w nowych kontekstach. Słychać tu świeżość i energię spotkania, radość grania i wymiany inspiracji. Stąd muzyka jest lekka, a równocześnie nic nie traci ze swych korzennych aspektów. Od jazzującej stylizacji, gdzie gitara i tabla grają w rytm rumby poprzez pieśni qawwali i ragę, aż po najstarsze formy flamenco - zambrę i martinete - zespół Czachowskiego poczyna sobie z wdziękiem i werwą. Barwne, czyste i lotne przestrzenie akustycznych brzmień balansują hipnotyczny nerw rytmów. Wszystko to sprawia, iż nawet dla słuchaczy obojętnych na etniczne smaczki "Indialucia" zabrzmi porywająco.

Rafał Księżyk - magazyn Arte, październik 2005

Nasz najzdolniejszy gitarzysta posiada nie tylko umiejętność rasowego wypowiadania się w tym stylu, ale również nieprzeciętną wiedzę o niej, oraz arkanach muzyki hinduskiej. Śledząc historię wędrówek Cyganów, którzy niegdyś wyruszyli z Indii, a po dotarciu do Hiszpanii stali się istotnymi współtwórcami kultury flamenco, Czachowski poszukuje (mówiąc w pewnym uproszczeniu) związków między tym stylem a hinduską ragą. Do poszukiwania wspólnych korzeni gitarzysta zaprosił wykonawców hinduskich (perkusjonalia, sitar, tabla, śpiew) oraz gości z Hiszpanii i Polski grających na najrozmaitszych instrumentach. Na płycie pojawią się utwory ("Raag 'n' Ole", "Kyabathe"), w których udało się imponująco zgrabnie zintegrować oba pierwiastki. Są też takie kawałki, gdy któraś z form wyraźnie dominuje ("Herencia Hindu", "Gujari Todi"). Najciekawszym na płycie jest tytułowy "Indialucia", w introdukcji do którego Czachowski naszkicował cały "orientalizm" stylu flamenco. Potem doszły hinduskie instrumenty i jakby odfrunęliśmy w stronę Indii. Takich odczuć transkontynentalnego przelatywania jest na płycie wiele, co stanowi jego bezsprzeczną zaletę. To niesamowite, że właśnie Polakowi podczas kilku sesji nagraniowych udało się pogodzić dwa, współcześnie odrębne style, wywodzące się z tego samego źródła. Należy życzyć albumowi popularności nie tylko u nas, gdyż jego zawartość powinna być równie fascynująca dla nie nastawionych ortodoksyjnie północnych Hindusów i andaluzyjskich Hiszpanów.

Cezary Gumiński - Audio, wrzesień 2005

Do spotkania flamenco i muzyki indyjskiej trzeba było Polaka - Michała Czachowskiego. Polski wirtuoz gitary flamenco zrealizował płytę na dwóch kontynentach i wydał pod nazwą "Indialucia". Co mają wspólnego indyjskie ragi z flamenco? Tradycję hiszpańskich Cyganów, którzy przed wiekami przybyli z subkontynentu indyjskiego. Powstała zupełnie nowa jakość przywodząca skojarzenia z pierwszymi rewolucyjnymi spotkaniami muzyków Europy i Azji z lat 60. Piękna płyta.

Max Cegielski - Elle, wrzesień 2005

Kiedy za pierwszym razem usłyszałem tą płytę, od razu wprowadziła mnie w swoisty urok. Niesamowite, że to wszystko wypłynęło spod pióra polskiego muzyka. Dwie kultury połączone w jedną całość. Tej magicznej muzyki chętnie będą słuchać zarówno fani muzyki flamenco jak i orientalnej.

Johannes Inhoffen - Mundo Flamenco, sierpień 2005

Indialucia, to album wydany przez CM Records. Łączy flamenco I muzykę indyjską na najwyższym poziomie. W piękny sposób pokazuje kombinację muzycznych atrybutów i elementów tych obu kultur. (...)Ci wielcy artyści poszukiwali korzeni I wzajemnych podobieństw między flamenco I muzyką Indii.

Seongmyun Cho - Melon, Sierpień 2005

(...)Indialucia to naprawde dzielo szczegolne, niecodzienne spotkanie z Muzyką Świata.

Radio Multikulti - Berlin 10 sierpnia 2005

Już po pierwszych dziesięciu minutach słuchania nie było wątpliwości, że jest to jedna z najlepszych płyt muzyki fusion, jakie znalazły się w mych rękach, a jest ich w mej dyskotece dobrych paręset sztuk. (...) Gdy przed niemal trzydziestu laty jako pierwszy - jak mniemam - przybliżałem polskiemu czytelnikowi tajniki muzyki Indii, nie mogłem nawet śnić o tym, że pojawi się w Polsce muzyk wykazujący tak głęboką jej znajomość teoretyczną i praktyczną. (...) U Czachowskiego mamy prawdziwą fuzję dwu, równorzędnie traktowanych idiomów, analogiczną do tej, jaką pomiędzy jazzem i muzyką Indii dokonała grupa Shakti. Czuć bowiem wyraźnie, że Czachowski ma nie tylko znajomość tego, co gra, ale i kocha to robić, a jest to muzyka wysoce energetyczna, podnosząca na duchu. Wiem, że jeszcze często będę do tej płyty wracał.

Marek Garztecki - Jazz Forum, sierpień 2005

(...)Pod wieloma względami jest to płyta wybitna na rynku muzyki World. Na jedej płycie bowiem dokonano wybornego mariażu muzyki hinduskiej oraz flamenco, z wyraźnym podtekstem w postaci inspiracji Shakti McLauglina. Całość brzmi cudownie, a doskonała edycja i wyborna jakość nagrania jest miłym dodatkiem. Oczywiście znajdziemy tam pierwiastek jazzowy, jednak podstawą tej płyty jest niesamowita świeżość i energetyczność nagrania. Zdumiewająca płyta!

Broy - Audiostereo, 24 lipca 2005

Indialucia to niesamowite dokonanie Michała Czachowskiego, który uchodzi za mistrza gitary flamenco w Polsce. Na tej płycie zrobił coś, na co nie wpadł nikt przed nim: połączył flamenco z muzyką indyjską. Efekt niesamowity. (...) Tego jeszcze na świecie nie było! Swoim pomysłem Michał Czachowski zadziwił zarówno Hiszpanów, jak i Hindusów. (...) Płyta zaskakuje udanym mariażem znanego z nieznajomym. Z jednej strony hiszpańskie rytmy, z drugiej pełna egzotyka dla ucha. To melanż, który intryguje i wciąga.

Jolanta Pierończyk - Dziennik Zachodni, 8 lipca 2005

"Indialucia" to bardzo dobra, słonecznie gorąca muzyka.

Marcin Babko - Gazeta Wyborcza, 23 czerwca 2005

"Muzyczna baśń. Duchowa uczta. Podroż do krain z 1000 i jednej nocy. Koalicja wyśmienitych muzyków Orientu i Zachodu. Poruszające, piękne i mądre spotkanie pradawnych tradycji w ramach współczesnych - transkontynentalnych peregrynacji, by wybrzmieć dźwiękami przyszłości. Indialucía - genialny koncept, arcymistrzowska realizacja, a do tego autorstwo i mecenat Polaka. W trakcie poznawania Indalucii słuchacz odkrywa coraz to nowe pokłady brzmień, zaskakujących aranżacji i olśniewających dialogów instrumentalnych, wokalnych, transkulturowych. Dawno nie podziwiałem dzieła, które tak pięknie wyraża intelekt Zachodu oraz intuicje Wschodu. Dla wszystkich poszukiwaczy Prawdy i Ducha w muzyce"

Maciej Szajkowski - Swiat Gitary, czerwiec 2005

"Indialucia" to płyta, gdzie styl flamenco i rytmiczno - melodyczna muzyka Indii stapia się w jedną, fascynującą, nierozerwalną całość. (...) Wspaniała, porywająca, odlotowa podróż w krainę Worldmusic.

Roman Walisiak - Passa, 2 czerwca 2005